niedziela, 24 maja 2015

Coś lekkiego na weekend - Sylvia Day-DotykCrossa, Tom 1

Dzisiaj na tapetę weźmiemy pierwszy z ( jak do tej pory) 4 tomów Dotyku Crossa Sylvi Day. Można by porównać to z 50 twarzami Greya, ale według mnie historie różnią się sporo od siebie. Podstawową różnicą jest brak brutalności jaka była z 50 twarzach Greya. Nie znajdziemy tu wiązania, poniżania czy bicia. Jest więc łagodniejsza i podejrzewam, że więcej osób po nią sięgnie.

                                                       

Książka potwornie wciąga, i nie chodzi mi tu wyłącznie o watki związane z seksem, ale o całokształt, o historię bohaterów.


Eva Tramell zaczyna pracę w firmie zajmującej się m.in. reklamą. Podczas swojego pierwszego dnia poznaje tajemniczego mężczyznę, o którym nie może przestać myśleć. Tajemniczy, drapieżny i niezwykle pociągający. Marzy o jego dotyku, który staje się dla niej jak narkotyk. Jak się później okazuje Gideon Cross jest właścicielem Crossfire. Napięcie między nimi widoczne jest od samego początku. Pomimo początkowego układu, w który wchodził wyłącznie świetny seks zaczyna coś między nimi iskrzyć. Jednak nie będzie to sielanka jak wszyscy byśmy chcieli. Gideon jak i Eva mają swoje demony przeszłości i tylko od nich zależy, czy pokonają je i będą ze sobą pomimo przeciwności losu.

Historia banalna jak na pierwszy rzut oka, jednak nie do końca. Książa na prawdę wciąga, jest napisana lekko i przyjemnie. Po  przeczytaniu 1 tomu od razu zabrałam się za drugi i nie mogę doczekać reszty. Oprócz głównych bohaterów, czyli Gideona i Evy poznajemy kilka pobocznych, ale równie ważnych postaci jak, np Cary, który jest najlepszym przyjacielem Evy. Biseksualny początkujący model, który również zmaga się ze swoją trudną przeszłością, ale i obecnymi perypetiami miłosnymi.

O książce można opowiadać długo, ale najlepiej usiąść i samemu przeczytać. Jest to zdecydowanie literatura erotyczna więc znajdziemy bardzo dużo scen seksu. Historia Evy i Gideona opanowała serca kobieta już dawno temu i w dalszym ciągu robi to tak samo dobrze, jak za pierwszym razem. Gdy zabrałam się za czytanie 50 twarzy Greya stwierdziłam, że to całkiem fajna lektura, jednak nie dotrwałam do końca pierwszego tomu. Tutaj nie mogę się oderwać od książki i cały dzień najchętniej spędziłbym w fotelu z czytnikiem.

Dajcie znać czy czytałyście i czy jesteście równie zachwycone jak ja. Spodziewajcie się kolejnego wpisu za jakiś czas. Opowiem Wam nieco, czy moje wrażenia w dalszym ciągu są takie same.

Buziaki, Ola ;*



3 komentarze:

  1. Brzmi lepiej niż Grey ;)

    www.encore4u.blogspot.com - wszystko co chciałabyś i powinnaś wiedzieć o torebkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko brzmi ;) Czyta się o wiele przyjemniej, a cała historia ma mnóstwo zwrotów akcji. Naprawdę polecam jeśli lubisz tego typu książki, albo chciałabyś spróbować i się przekonać.

      Usuń
  2. W najbliższej przyszłości sięgnę po książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń